Blog > Komentarze do wpisu

171. Wow.

Ależ wczoraj był przygodowy dzień!

Najpierw kolokwium napisane na 97,5% (a tak się bałam), a później kompletnie spontaniczna akcja, czyli podróż na Żabiankę (do Szczura), by przy piwie grać w Bang!. Wraz z Karcią, bo sama bym w życiu nie pojechała.
Plan był taki, by do północy wrócić do domów. Chyba trochę nie wyszło, bo Karcia dotarła o 3:30, a ja następnego dnia o 10. Chociaż taki plus, że zostałam odwieziona superhiperwchujwyjebaną limuzyną służbową VW Lupo aka Lupster (w którym nie było chyba ani jednej w pełni sprawnej rzeczy) pod samiutką klatkę :D

A wracając do samej posiadówki to było bardzo miło. Piwo i Bang (wszyscy strzelamy w Zdunka!) zawsze na plus. Ale w pokoju było tak nadymione od papierosów, że nic nie było widać. Wszystko mi śmierdziało fajami. Nawet stanik... (Wcale sama nie wypaliłam 5 papierosów, wcaaale.)
Jak już odprowadziliśmy Karcie i Zdunka, to w ogóle zaczęło nam odwalać z Krzysiem. Nie dość, że do 3 oglądaliśmy "Żubry online", to gadaliśmy o Potworze z puszczy (który powinien wyskoczyć z tego lasu i pożreć żubry, dziki i sarny, a który mi się skojarzył z kolegą - Mytychem), eksmisji z Marsa oraz podróżach do przyszłości na tafli lodu (nie pytajcie).
W sumie to biorąc pod uwagę ilość wypitego alkoholu, wypalonych fajek i godzinę, można było przewidzieć, że w pewnej chwili znowu zaczniemy się całować. Tylko całować. Nic więcej. Później jakiś czas siedzieliśmy przytuleni, aż w końcu stwierdziliśmy, że czas spać i Szczuru mnie odprowadził do pokoju, w którym nocowałam (Sama!).
Może to głupie, ale zaimponował mi fakt, że się do mnie nie dobierał, nie naciskał, ni nic. Wszystko tak, jak powinno być.

No i może na tym skończę tą bezsensowną pisaninę, bo jeszcze dojdę do jakiś głupich wniosków...

"I curse the day my dream became my descent!"

sobota, 18 stycznia 2014, shadowhunterka

Polecane wpisy

  • 184. Bez przesady...

    Nie dość, że ciągle o Nim myślę, to jeszcze muszę śnić. Kompletny bezsens. Jednakże sen piękny. Może nie chciałabym, żeby spełnił się w całości, ale w niektóryc

  • 183. I tak to wszystko jest bez sensu.

    Jestem w fazie "wiem, że jest zajęty, ale powinien kurfa cokolwiek napisać, zamiast expić" oraz "jakie to jest bez sensu, że po alko jesteśmy razem, a na trzeźw

  • 182. Dlaczego tak bardzo?

    O wiele prościej byłoby, gdyby mi nie zależało. Ale może tak musi być? Może to serio przeznaczenie? Nie wiem. Teraz czuję, że cała ta znajomość mnie niszczy. Po

  • Zalety chorowania na nowotwór

    Wiedziałam, że jakieś są i w końcu znalazłam. Przede wszystkim, kiedy jesteśmy chorzy, wychodzi z nas prawdziwa natura. Okazuje się, że moja natura ma twarz sta

  • umieram

    Śmierć jest zjawiskiem zdysocjowanym. Przynajmniej jeden lekarz orzekający o śmierci pnia mózgu powinien być anestezjologiem. Wszyscy umieramy z każdym dniem. S

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2014/01/24 14:17:46
Dzien dobry:):)

Miłego dnia:)
-
shadowhunterka
2014/01/25 15:12:28
Dziękuję i wzajemnie! :*